Wywiad z ks. Zdzisławem Urbanikiem

with 1 komentarz

Wywiad

z ks. Zdzisławem Urbanikiem,

wieloletnim misjonarzem w Argentynie i Paragwaju

przeprowadzony przez s. Eligię i s. Leonię

 

Część I

 

W maju tego roku obchodził ksiądz 40 lecie swego kapłaństwa. Tyle lat posługi na niwie Pańskiej, to wielka łaska Boża i wiele doświadczeń.

Tak. Zostało nas wyświęconych pięciu i dzięki Bogu wszyscy trwają na posterunku. Pierwsze trzy lata pracowałem w mieście Mikołaja Kopernika, a pozostałe w Ameryce Południowej. Najpierw 9 lat w Paragwaju i później 22 w Argentynie.

 

A teraz znowu w Paragwaju. Jak zmienił się ten kraj?

Co się zmieniło? Na przestrzeni tych lat wioski się wyludniły, ale nie przez brak dzieci, tylko dlatego, że ludzie opuszczają je i szukają lepszych warunków do życia, które nie zawsze są lepsze, pomimo że np. w centrum wielu miast położono asfalt i wszyscy chodzą z telefonem przy uchu.

Ludność, która osiedla się w miastach kupuje posiłki nowoczesnej gastronomii, pije sztuczne napoje zamiast przygotować soki naturalne z owoców. Z braku wykształcenia nie ma pracy ani grosza, a tym samym możliwości zbudowania własnego domu. A tu trzeba zapłacić za wodę i za wywóz odpadów np. wyrzuconych z kuchni, którymi na wsi zajmowały się kury. Trzeba zapłacić za każdy owoc, który wcześniej Pan Bóg im dawał za darmo i pod dostatkiem przez cały rok.

W Kościele w Paragwaju uwidacznia się tutejsza kultura, warunki społeczne i klimat. Kraj jest większy jak Polska, a ma tylko 6 mln. mieszkańców. Ludzie młodzi tworzą 60 % procent społeczeństwa. Gdy odprawiam Msze św. w stacjach misyjnych to 80 procent uczestników stanowią młodzi. Wiele małych wiosek, bieda materialna, duże odległości.

 

A co z wiarą i moralnością przybywających do miast Paragwajczyków?

Alarmująco rośnie ilość tzw. „rodzin składanych” (rodzina patchworkowa), gdzie kobieta z dziećmi łączy się z mężczyzną, który też wprowadza do nowej rodziny swoje potomstwo. Wprowadza w zakłopotanie skażenie wiary sektami bazującymi na ignorancji religijnej. Na każdym kroku można zaopatrzyć się w narkotyki. Dziś każdy skrawek tej ziemi, przede wszystkim w miastach, broni się przed narzucaniem mu, przez różnego rodzaju lobbystów, stylu życia obcego jego kulturze, tradycji i wierzeniom. Wielu ulega tym wpływom i zaraża się. Pomimo tych czynników, można powiedzieć przeciwnych wierze, jest ona najcenniejszym skarbem tego kraju jak i całego kontynentu.

 

Na pewno wieloletnia posługa kapłańska pozwoliła odkrywać księdzu budujące przejawy religijności Paragwajczyków.

Moja posługa wśród rdzennych mieszkańców Paragwaju dała mi możliwość uczestniczenia w przeżywaniu religijności na tutejszy sposób. Oczywiście, że istnieją budujące świadectwa praktyk religijnych, choćby modlitwa przed spożywaniem pokarmów, nawet w takich rodzinach, o których już wspomniałem.

Innym pięknym znakiem wiary jest powaga, z jaką Paragwajczycy czynią znak krzyża św. i szacunek, z jakim odnoszą się do Kościoła czy do kapłana. Na pewno dla przybysza będzie wielkim zaskoczeniem, że w sklepie, na ulicy, na placu dziecko, młodzieniec lub dorosły prosi o błogosławieństwo. Prosi się o błogosławieństwo nie tylko misjonarza ale  babcię, ojca , matkę, rodzica chrzestnego.

Widać wielu ludzi z różańcem na szyji lub w samochodzie, zwyczaj zaczerpnięty od Argentyńczyków z Buenos Aires, gdyż to miasto jest dla wielu „ziemią obiecaną”. Niestety wpływ negatywny tej ogromnej metropolii też widać w życiu Paragwajczyków, z których wielu powraca do kraju po zarobieniu pewnego grosza lub po odbyciu leczenia w jakimś szpitalu w Buenos Aires.  

 

Czego ludzie oczekują od kapłana misjonarza? Jak to wygląda praktycznie?

Ludzie oczekują, by misjonarz przebywał z nimi, zapraszają go na posiłek. Chcą, by przydzielał im zadania i funkcje we wspólnocie, czyli żeby posiadał charyzmat współpracy. Katecheci, szafarze nadzwyczajni Komunii św., misjonarze wiejscy i osiedlowi oraz lektorzy będący częścią nieodzowną w działalności duszpasterskiej na poziomie parafii czy stacji misyjnej oczekują, by misjonarz przekazał im zasady wiary, moralności…. Czekają na niego wszyscy, dzieci i młodzież, chorzy, osoby autentycznie zangażowane w duszpasterstwo, a nawet politycy.

 

A powołania?

Mój pobyt w Paragwaju, tak poprzedni jak i obecny, związany z formacją nowicjuszy i kleryków, jako mistrza nowicjatu, formatora i rektora WSD Michalitów nie wykluczał mojego zaangażowania w duszpasterstwo parafialne.

Tutejsza rzeczywistość społeczno-kulturowa nie jest terenem łatwym dla nowych powołań kapłańskich i zakonnych. I tu trzeba powiedzieć ze smutkiem, że tylko ok. 10% wstępujących do seminariów lub na drogę życia zakonnego dociera do celu. Jest to liczba zbliżona do wskaźnika całej Ameryki Łacińskiej, budząca ciągły niepokój nie tylko Kościoła w Paragwaju. Obecnie jest około 200 kleryków diecezjalnych i około 70 zakonnych. Wspólnot zakonnych, przeważnie kilkuosobowych, jest 128 (91 żeńskich i 37 męskich). Ośmielę się stwierdzić, że w najbliższych latach nie nastąpi znaczący wzrost liczbowy powołań. Myślę również, że ta wiara od 150 lat w bardzo wielu przypadkach się nie zmieniła.

 

A skąd takie przeświadczenie?

Przytoczę tutaj wspomnienia pewnego misjonarza, które ks. Bronisław Markiewicz zamieszczał w Powściągliwości i Pracy z 1898 r. I chociaż mówi ono o religijności brazylijskiej tamtych czasów, to posiada wiele elementów, które istnieją w dzisiejszej religijności paragwajskiej: „U nich najważniejszą rzeczą jest ochrzcić i wziąć ślub; o spowiedzi zaś nie ma ani mowy, na cmentarz też księdza nie proszą, chyba rzadko kiedy. Śluby biorą wszyscy w urzędzie cywilnym, chyba, że kto lepszy, ten ślub bierze także i w kościele”.  

 

Do takiej społeczności i do takiego Kościoła przyjechały siostry michalitki w roku 2016, a ja dotarłam w sierpniu 2019 r.

Ich przyjazd był wielkim poruszeniem w naszej wspólnocie, a nawet w całym mieście Oczywiście takiej okoliczności nikt w Seminarium nie mógł przegapić i klerycy pojechali na lotnisko przywożąc siostry po północy. Były to s. Małgorzata, s. Joanna i s. Agnieszka.

 

Jak siostry porozumiewały się, bo my stawiałyśmy pierwsze kroki po francusku, gdy pojechałyśmy do Kamerunu?

Tak było i z nimi. Komunikowały się po hiszpańsku. Również z czekającymi na nie nowymi powołaniami dziewczęcymi.

 

c.d.n.

Jedna odpowiedz

  1. Marta
    | Odpowiedz

    Bogu niech będą dzięki za dar życia, powołania i 40 letniej posługi kaplańskiej Ks Zdzisława Urbanika CSMA Misjonarza . Niech Pan Jezus błogosławi Ci w każdym dniu , w pracy i odpoczynku a Matka Boża otacza swoją opieką oraz wyprasza potrzebne łaski . Z darem modlitwy i pamieci rodzina .

Zostaw Komentarz