Wywiad z ks. Zdzisławem Urbanikiem – cz. II

with Brak komentarzy

Na siostry czekały kandydatki do michalitek, ale czekała też książka biograficzna o Matce Annie Kaworek jako głównej postaci, z identyczną okładką jak ”Dom w cieniu skrzydeł”, ale z tytułem po hiszpańsku, w tłumaczeniu księdza. Jak to się zaczęło?

Podczas jednego z moich pobytów w Polsce pojechałem do Miejsca Piastowego. Było to bodajże w 2012 roku. Pewnego dnia przed klasztorem xx michalitów, z którego wyszedłem, spotkałem siedzącą na ławce i grzebiącą w papierach siostrę zakonną.

– Ja jestem ks. Gino z Argentyny, przyjechałem tu wczoraj – przedstawiłem się – A siostra, na pewno jest z Miejsca?

– A tak. Ja uczę religii w szkole – od­po­wie­dzia­ła miłym głosem.

Była to siostra Dawida Ryll, o której słyszałem, że pisała książki i wiersze, ale jej nie znałem. Po tej rozmowie połknąłem jej książkę „Dom w cieniu skrzydeł”. Bardzo szybko pomyślałem o przełożeniu jej na język hiszpański.

 

Dlaczego?

Nie wiem. Życiem Matki Anny interesowałem się niewiele. Ale myślę, że styl w konwencji nowelowej w jakiej została ona napisana może zachwycić każdego. I tak było ze mną. Zresztą podobnie pisze ówczesna matka generalna Natanaela Bednarczyk we wstępie, że ta książka jest historią fascynującą i poruszającą. Poza tym miałem już w sobie tłumaczowirusa. Przekładałem Ojca Założyciela, uczestnicząc w niesamowitej przygodzie, która mówiąc szczerze rozpoczęła się z konieczności. Na początku myślałem, że to będzie tylko wysiłek, aby mieć materiały do pracy formacyjnej.

 

A to już prawie 40 lat...

Tak. W grudniu 1983 roku, zginął w wypadku samochodowym mistrz nowicjatu w Natalicio ks. Jan Sołdyga. W tym czasie ja byłem w Hiszpanii i przygotowywałem się do pracy misyjnej w Paragwaju, dokąd przybyłem w lutym 1984 roku. Zostałem wysłany na jego miejsce. Tam czekało dwóch kandydatów do nowicjatu. Były to początki Zgromadzenia na kontynencie nadziei. Nie było żadnych materiałów z duchowości michalickiej o Zgromadzeniu czy o jego Założycielu poza malutką broszurką pod tytułem „Jeden z twoich braci”. Z konieczności więc zacząłem robić to, czym powinni zająć się zawodowi tłumacze. „Potrzeba wyostrza umysł” – jak mówili starożytni.  Na początek poszły pacierze zakonne.

 

Kto księdzu pomagał?

Najpierw nowicjusze. Codziennie rano poświęcaliśmy godzinę na przekład. Nie było to łatwe. Trzeba było przeznaczyć dużo czasu na wertowanie po słownikach. Na ile mogłem znać obcy język posługując się nim od kilku miesięcy? Mogłem chyba tylko zabłysnąć błędami. Praca formacyjna w tym okresie, najpierw z nowicjuszami, a następnie z klerykami, uświadomiła mi jak ważne są tego typu materiały i zmusiła mnie, w pewnym sensie, do obrania takiej drogi.

 

No, ale w tym czasie nie było Was tak wielu…

Jeżeli przyjmiemy rok 1986, w którym przyjechała pierwsza duża grupa michalitów z Polski, to rzeczywiście było nas niewielu, bo tylko 4 kapłanów. W grupie przybywającej był jeden ksiądz i klerycy, do których na początku następnego roku dołączyli dwaj pierwsi neoprofesi paragwajscy. Rok później przyjechali inni klerycy z Polski. Bardzo szybko powiększyła się liczba kapłanów Polaków. Stan ten wymagał lepszej organizacji życia wspólnotowego. Został otwarty dom zakonny i Wyższe Seminarium w Ñemby. W 1988, po raz pierwszy, zebrała się rada nowoutworzonej Delegatury w obecności przełożonego generalnego ks. Jana Chrapka. Właśnie wtedy Ojciec General wskazał na ważność zorganizowania sekretariatu, zabezpieczenia dokumentacji i przygotowywania materiałów z duchowości ks. Bronisława Markiewicza i michalickiej.

 

Rozumiem, że w tym czasie zrodziło się mocne przynaglenie do zaszczepienia charyzmatu Ojca Założyciela, tak jak to było z nami w Kamerunie

Ja bym powiedział, że tego ducha mieli już pierwsi michalici, którzy 10 lat wcześniej przybyli do Paragwaju. Bardzo zatroskani o charyzmat i przyszłość Zgromadzenia na tym terenie. Jednym z dowodów na to jest, wcześniej wspomniana, pierwsza publikacja o ks. Bronisławie Markiewiczu po hiszpańsku.

 

Kiedy to było?

Szybko… 3 lata po przybyciu michalitów do Paragwaju. Był wspomniany materiał ks. Mariana Polaka, dziś już niedostępny. Dziesięć lat później zostały wydane „Dzieła wybrane Sługi Bożego ks. Bronisława Markiewicza”, pozycja tematyczna, i „Mój niebiański Przyjaciel” o aniołach i o św. Michale Archaniele tego samego autora.

 

c.d.n

Zostaw Komentarz