Ślady pod Krzyżem Południa – Gwiazda przewodnia

with Brak komentarzy

Nie da się ukryć, że koronawirus i obostrzenia, które mają pomóc w walce z tą epidemią  nie pozwalają rozwinąć działalności na szeroką skalę. Stąd też nasze świętowanie rocznicy beatyfikacji jak i urodzin błogosławionego ks. Bronisława Markiewicza w tym roku miały mniejszy zasięg.

Pomimo tego wspólnota seminaryjna z Ñemby przeżyła te dni pogłębiając ducha Założyciela. Msze św, nowenna, modlitwy i spotkania przy stole oraz pieśni do św. Michała Archanioła i do bł. Bronisława były okazjami by przybliżyć jego osobowość i działalność przedstawiona w wielu czasopismach z tamtych lat jak: „Dziennik Poznański”, „Głos Narodu”, „Przewodnik katolicki” i „Gazeta Polska”, „Wyzwolenie”. Warto to odnotować, gdyż było to echo jego działania na rzecz opuszczonej dziatwy, znanego w całym kraju. Poprzez swą działalność wychowawczą, ks. Bronisław Markiewicz należy do Polaków najbardziej oddanych na rzecz odrodzenia narodu, których on sam nazywa „gwiazdami przewodnimi”. Nadto beatyfikacja ks. Jan Bosko była jeszcze innym motywem by w polskiej prasie tamtych czasów ukazać „polskiego ks. Bosko”.

Podzieliłem się tekstami zamieszonymi w tych czasopismach z pewną osobą, której ks. Markiewicz był bardzo bliski. Po otrzymaniu mego materiału odpisała mi: „Oooh! Jaka niespodzianka! Dzięki. Przeczytam z entuzjazmem”.

Czasopisma tamtych czasów przedstawiają błogosławionego ks. Bronisława Markiewicza jako „postać niezwykle ujmującą i szlachetną”. Ograniczę się tylko do tego co pisze jedno z nich.

Otóż gazeta krakowska  „Czas” z 5-go stycznia 1905 roku donosiła, że ks. Bronisław Markiewicz „umiał stworzyć nie tylko zakłady, ale i system wychowawczy, gdyż głównym celem wychowania jest wyrobienie w wychowankach ducha oszczędności, przestawania na małym i zapobiegliwości, aby w ciągu swego życia sami o siebie się troszczyli. Częsta spowiedź i komunia św., przemowy wieczorne, całodzienna praca na przemian z nauką, pomniejszenie serdeczności jako kara – oto niektóre podstawy wychowania. Wszystkim podaje się takie pokarmy, jakie spożywają biedniejsi w okolicy włościanie. Ubranie jak najskromniejsze, zazwyczaj własnego wyrobu. Dziatwa wygląda zdrowo, wesoło; w oczy patrzą śmiało. Szczęśliwe dzieci. Utrzymanie chłopców jest z zasady jak najprostsze. Staraniem zakładu jest nie tylko wychowanie młodzieży w bojaźni Bożej, ale polepszenie w przyszłości w kraju stosunków bogatych do ubogich uszlachetniając biednych, tworząc zakłady, które bogatsi będą gotowi chętnie wspierać”. Gesty dobroczynne, które też są potrzebne również dziś, by pozostawić w zaniedbanych i biednych dzieciach ślady pod Krzyżem Południa.

                                                                                  Ks. Zdzisław Urbanik CSMA

Zostaw Komentarz